W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. OK, rozumiem
Dziś jest: 16 stycznia 2019 Imieniny: Marcelego, Włodzimierza, Walerego
Telewizja
Medziugorje

Aktualności

Bądźcie posłuszni arcybiskupowi Hoserowi

Bądźcie posłuszni arcybiskupowi Hoserowi

„Siate obedienti al mons. Hoser” (Bądźcie posłuszni arcybiskupowi Hoserowi), to słowa papieża Franciszka. Usłyszałem je gdy mu powiedziałem, że jestem proboszczem Medziugorja i przekazuję pozdrowienia od arcybiskupa Hosera.  
To była niezapomniana chwila. Te słowa padły w czwartek 29 listopada bieżącego roku w Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego około godziny 12:15 na koniec I Międzynarodowego Kongresu Rektorów i Pracowników Sanktuariów.
Kongres odbył się w dniach 27-29 listopada, zorganizowała go Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, na czele której stoi abp Rino Fisichella. Temat brzmiał: Sanktuaria jako otwarta brama nowej ewangelizacji.
Na zakończenie kongresu było przewidziane spotkanie całej naszej grupy z papieżem Franciszkiem. W kongresie uczestniczyło ponad 600 osób. Dzień wcześniej abp Fisichella poinformował nas, że trudno oczekiwać, że Papież będzie mógł każdemu podać rękę, więc wybraliśmy przedstawicieli. Oczywiście każdy z nas marzył o tym, żeby przynajmniej dotknąć ręki Papieża, ale z powodu liczby uczestników kongresu byliśmy świadomi, że to i tak dużo, że zobaczymy Papieża z bliska.
Poproszono nas, żebyśmy nie przyszli na Plac Świętego Marka wszyscy razem w tym samym czasie z powodu tłoku, ale w grupach od godziny 8 do 9:30. Jednak wszyscy (ponad 600 osób) przyszliśmy w tym samym czasie – o 8 rano! To zrozumiałe, że każdy chciał zająć miejsce jak najbliżej papieża Franciszka. Przeszliśmy przez kontrolę bezpieczeństwa i stanęliśmy przed długimi, robiącymi wrażenie schodami prowadzącymi do wnętrza Watykanu. Czekaliśmy z niecierpliwością na wejście do Sali Królewskiej, gdzie zobaczymy papieża. Wpuszczali nas w grupach liczących po kilkadziesiąt osób. Kiedy weszliśmy do Sali Królewskiej nie mogliśmy się napatrzeć na dzieła Michała Anioła. Dosłownie cała sala została ozdobiona ręką tego wielkiego artysty.
Najpierw przywitał nas abp Rino Fisichella, a następnie przedstawiciele wielkich sanktuariów mieli 10-miuntowe wystąpienia, w których przedstawiali najważniejsze informacje o swoich sanktuariach, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z młodzieżą. Słuchaliśmy o słynnych na całym świecie sanktuariach takich jak: Lourdes, Fatima, Guadalupe czy Ziemia Święta, a także o mniejszych jak np. te w Korei Południowej czy innych częściach świata.
Zgodnie z programem dokładnie o godzinie 11:30 w drzwiach pojawił się papież Franciszek. Kiedy do Sali wszedł „biskup ubrany na biało” wszyscy zerwaliśmy się z krzeseł. Przywitały go gromkie oklaski a na twarzach obecnych zagościł zachwyt. Ręce z telefonami i aparatami wniosły się do góry. Wszyscy chcieli uwiecznić tę szczególną chwilę.
Kiedy po kilku minutach wróciliśmy na swoje miejsca abp Fisichella w imieniu wszystkich uczestników kongresu przywitał papieża, podziękował mu nie tylko za przybycie, ale także za inicjatywę, której owocem jest sam kongres i zapoznał go z jego obradami. Potem papież Franciszek przemówił do nas. Podkreślił rolę sanktuariów w nowej ewangelizacji i zachęcił nas, abyśmy z jeszcze większym zapałem poświecili się tej pracy. Wlał do naszych serc przeświadczenie jak ważne jest przyjmowanie pielgrzymów i wszystkich, którzy przybywają do sanktuariów z otwartym sercem i serdecznością.
Kiedy papież zakończył swoją przemowę podeszli do niego przedstawiciele sanktuariów. Po spotkaniu z nimi papież miał kontynuować swój program i opuścić salę. Lecz wtedy stało się coś nieoczekiwanego: papież Franciszek wyraził życzenie, aby przywitać się z każdym z nas (600 osób)! Nasza radość nie miała końca! Rozległy się oklaski, nasze oczy błyszczały a uśmiech nie schodził nam z ust – co świadczyło o tym jaka to była nas wielka niespodzianka!
Po kolei podchodziły poszczególne rzędy. Uczestnicy kongresu podchodzili jeden po drugim, witali się z papieżem i radośni opuszczali sale. Kiedy zbliżała się moja kolej myślałem co mam dać papieżowi. Z Medziugorja ruszyłem z zamiarem, że jeśli dojdzie do spotkania dam mu różaniec, modlitewnik i ulotkę po włosku z informacją o najważniejszych rzeczach związanych z Medziugorjem. Miałem to wszystko w torbie, ale z praktycznych powodów zdecydowałem się na różaniec. Ten różaniec był wykonany z naszego hercegowińskiego krzewu. Wziąłem go do ręki i podchodziłem coraz bliżej.
Zobaczyłem, że osoby przede mną nie zatrzymywały się przy papieżu tylko podawały mu rękę. Zrozumiałem, że „mniej to więcej” i za pomocą jak najmniejszej liczby słów muszę powiedzieć kim jestem i skąd przyjechałem. Kiedy podszedłem do papieża podałem mu rękę, w której był różaniec i patrząc na uśmiechniętą i łagodną twarz papieża po włosku na jednym oddechu powiedziałem: „Proboszcz Medziugorja. Abp Hoser pozdrawia Ojca Świętego!”
Kiedy papież usłyszał moje słowa, położył swoje ręce na moich, chwilę milczał a potem powiedział: „Bądźcie posłuszni arcybiskupowi Hoserowi”. Gdy mówił te słowa patrzyłem z uśmiechem na jego twarz. Nie wiem czy stałem wtedy na ziemi czy unosiłem się nad nią. Może papież wyczuł jaką wielką radością jest dla mnie spotkanie z nim, więc jeszcze raz powtórzył swoje słowa: „Bądźcie posłuszni arcybiskupowi Hoserowi”. Potem dodał: „Tak?” To pytanie było niczym znak, chciał sprawdzić i dowiedzieć się czy zrozumiałem i wystarczająco poważnie wziąłem sobie do serca co powiedział. Odpowiedziałem: „Tak, tak!” Trzymając różaniec w ręce na koniec spytał mnie: „Czy ten różaniec jest dla mnie?” Powiedziałem: „Tak, jest dla Ojca Świętego!” Odpowiedział: „Dziękuję” na co ja powiedziałem: „Dziękuję Ojcu Świętemu!”. Potem otrzymałem znak, że mam już odejść i zwolnić miejsce dla innych osób podchodzących do papieża.
Wyszedłem z sali i zacząłem schodzić po wielkich watykańskich schodach podskakując z radości. Nie mogłem uwierzyć w to co mi się przytrafiło. Spacerowałem po Placu św. Piotra, rozglądałem się, ale nic nie wiedziałem, ponieważ w myślach przypominałem sobie wydarzenie, które miało miejsce zaledwie kilka minut temu. Próbowałem odtworzyć każdą sekundę spotkania z papieżem, każdy jego gest i każde słowo. Myślałem nad tym co papież mi powiedział i co mi chciał przekazać za pomocą tych kilku słów.
Odnosiłem wrażenie, że w ojcowski sposób za pomocą ciepłych, ale równocześnie bardzo poważnych słów, chciał przekazać mi, wszystkim zakonnikom pełniącym posługę w parafii Medziugorje jak i wszystkim parafianom i pielgrzymom, wiadomość płynącą z jego serca. Było dla mnie całkowicie jasne, że te słowa nie były tylko kurtuazyjne, wypowiedziane tylko po to, żeby coś powiedzieć, czułem, że było dla niego ważne, aby przekazać nam ważne przesłanie. Zrozumiałem to cofając się myślami do tego wydarzenia i przypominając sobie szczególną uwagę, z którą papież wypowiadał te wspomniane słowa. Zastanawiałem się dlaczego powtórzył te same słowa i doszedłem do wniosku, że może wyczuł, że to co mi po raz pierwszy powiedział niewystarczająco dobrze usłyszałem albo niewystarczająco poważnie potraktowałem. To oczywiste, że było dla niego ważne, żebym zarówno słowa jak i przesłanie dobrze zapamiętał i zawiózł do Medziugorja.

We wspomnianych słowach papieża wyczytałem wielki szacunek jakim papież darzy arcybiskupa Henryka Hosera. To tak jakby chciał powiedzieć: Słuchając arcybiskupa Hosera słuchacie mnie, słuchacie Kościoła. Co by oznaczało: Jeśli nie jesteście posłuszni arcybiskupowi Hoserowi nie jesteście posłuszni mnie, nie jesteście posłuszni Kościołowi. W tych kilku słowach wyczułem, że Medziugorje jest w sercu papieża Franciszka, że mu na nim zależy i że jego pragnieniem jest, aby wszyscy poważnie spełnili zadanie, które jest nam powierzone. W słowach papieża wyczułem dodawanie nam odwagi, ale także wielką odpowiedzialność, którą wszyscy ponosimy za Medziugorje.

o Marinko Šakota – medziugorski proboszcz


GŁOS POKOJU NUMER 12



Ostatnio dodane