Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Polityka COOKIES X
Dziś jest: 18 grudnia 2017 Imieniny: Gracjana, Bogusława, Laurencji
Polskie Radio
Medziugorje
Telewizja
Medziugorje

To jest czas naszej niebieskiej Matki

Pierwsze wrażenia z Medziugorja są cudowne. To miejsce, gdzie Matka Boża jest obecna w szczególny sposób. Ludzie tutaj czują, że Ona jest ich Matką i są gotowi dzielić to doświadczenie z pielgrzymami. Największe wrażenie zrobiły na mnie spowiedzi i nawrócenia.

Z arcybiskupem Johnem Barwą Rozmawiały: Ana Marija Prskalo i Marijana Drmić.

W październiku 2013 roku wraz z grupą pielgrzymów z Kanady i Hong Kongu po raz pierwszy przyjechał tu arcybiskup John Barwa. Jego archidiecezja Cuttack- Bhubaneswar w Indiach liczy około 11 milionów mieszkańców, z czego 70 tysięcy to katolicy. Arcybiskup Barwa troszczy się nie tylko o życie religijne swoich wiernych, ale również o poprawę ich pozycji społecznej i ekonomicznej, bo społeczeństwo w Indiach jest podzielone na kasty.

Jak wygląda praca duszpasterska w takim społeczeństwie?

Wszyscy biskupi, arcybiskupi oraz księża powinni troszczyć się o naród, a zwłaszcza o jego życie religijne. Zadaniem przywódcy religijnego jest zachęcanie wiernych do rozwoju duchowego. To jest nasze główne zadanie, ale oczywiście nie możemy oddzielić wiary od codziennego życia. Odisha – indyjski stan, w którym znajduje się moja archidiecezja, składająca się z pięciu diecezji, jest najbiedniejszym stanem w Indiach. Dlatego kiedy mówię o trosce o lepsze życie swoich diecezjan, mam na myśli również ekonomiczne i społeczne aspekty ich egzystencji. Społeczeństwo w Indiach jest podzielone na cztery kasty. O tym, do jakiej kasty należymy decyduje fakt, w jakiej rodzinie przyszliśmy na świat. Najwyższą kastą są Bramini. Ich głównym zadaniem jest składanie ofiar bóstwom. Druga kasta to Kszatrijowie. Są to grupy wojowników. Do trzeciej kasty o nazwie Wajsze należą rolnicy i biznesmeni. Ostatnią kastą są Szudrowie. Oni nic nie posiadają, a ich zadaniem jest służenie innym. Wykonują takie prace jak usuwanie z okolicy martwych zwierząt, sprzątanie ulic i inne mało prestiżowe zajęcia. Żyją dzięki łasce kast wyższych. Chrześcijanie należą właśnie do tej ostatniej kasty. Jedna część moich wiernych to tak zwani nietykalni albo Szudrowie, a druga – członkowie plemion.

Jak Ksiądz Arcybiskup pomaga tym ludziom?

Jeżeli chodzi o wykształcenie i rozwój społeczny, nikt się nimi nie zajmuje. Są całkowicie odizolowani, do tego stopnia, że nikt nie może ich nawet dotknąć. Dlatego nazywa się ich nietykalnymi. Kiedy zobaczyli to misjonarze, zwłaszcza ci z Europy, zaczęli cały swój czas i energię angażować w pomoc tym ludziom. Otworzyli szkoły, szpitale i przytułki. Założyli parafie w ich wioskach i zapoczątkowali akcje pomocowe, aby poprawić jakość ich życia. Dzięki programom opieki medycznej oraz projektom edukacyjnym ci ludzie coraz lepiej radzą sobie w życiu. Kończą szkoły, otrzymują dobrą pracę i budują domy. W ten sposób spełniamy nasze zadanie. Staramy się podźwignąć zagubionych i odrzuconych. Hindusi wierzą w reinkarnację i uważa się, że Szudrowie kiedyś byli dobrymi ludźmi, ale zaczęli schodzić na złą drogę i za karę ponownie narodzili się jako Szudrowie. Muszą więc cierpieć, służąc innym. Dlatego fakt, że pomagają im misjonarze napotyka w Indiach na wielki opór. Uważa się, że przez to, co robią, przez to, że próbują wykształcić Szudrów, chcą zniszczyć porządek społeczny. I to jest główny powód, dla którego są prześladowani.

Wspomniał Ksiądz Arcybiskup również o plemionach, żyjących w Indiach. Jaka jest ich historia?

Ja sam należę do jednej z grup plemiennych, której nie obejmuje podział na kasty To grupa sama w sobie. Na początku plemiona mieszkały w lasach, zajmowały się rolnictwem i łowiectwem. Miały swoją kulturę i język, ale zawsze były ubogie, gdyż były odcięte od cywilizacji. Borykali się z innymi problemami niż pozostali mieszkańcy Indii. Członkowie mojego plemienia wierzą, że ziemia jest darem Bożym i dlatego dbają o nią i ją uprawiają. Do tego uważają, że nikt nie może być właścicielem ziemi, ale może z niej korzystać. Tak więc, jeśli w jednym miejscu ziemia nie daje wystarczającego plonu, to miejsce się opuszcza i przechodzi na inne. Nigdy nie posiadali ziemi na własność, choć ją uprawiali i z tego powodu mieli problemy. Kiedy pojawili się pierwsi misjonarze, z Belgii, nauczyli się naszego języka i zrozumieli, że muszą o nas walczyć również w sensie prawnym, umożliwić nam, abyśmy stali się właścicielami ziemi. Moi współplemieńcy wierzyli, że wszystko, co stworzone ma swojego ducha – drzewo, woda, kamień… I jeśli nawet jeden z duchów czuje się nieszczęśliwy, jest to ze szkodą dla całej społeczności. To rodziło problemy, bo nie zawsze można było jednoznacznie odczytać, który duch jest nieszczęśliwy. Jeśli na przykład ktoś w rodzinie był chory, trzeba było zadowolić wszystkie duchy, aby został uzdrowiony. Po przyjściu misjonarzy wiele się zmieniło. Oni nam powiedzieli, że istnieje tylko jeden Bóg, który bezwarunkowo nas kocha i że nasze życie w żaden sposób nie zależy od nastrojów pojedynczych duchów. Tak więc prawie cała nasza wspólnota, licząca setki tysięcy ludzi, przyjęła chrześcijaństwo. W efekcie z naszego plemienia zostało wyświęconych już trzydziestu trzech biskupów, niektórzy z nich zmarli, niektórzy są na emeryturze. Teraz na terenie Indii jest ich czternastu.

Proszę nam powiedzieć coś o swojej wizycie w Medziugorju, o swoich wrażeniach.

To jest moja pierwsza wizyta w Medziugorju. Przyjechałem tu z grupą pielgrzymów z Kanady, Hong Kongu, Ameryki i Malezji. Oczywiście Medziugorje znane jest na całym świecie. Bardzo kocham Matkę Bożą i zawsze wierzyłem, że jestem jej dzieckiem. Moje doświadczenia życiowe utwierdzały mnie w tym, że Maryja również mnie kocha. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem tu z powodu Jej miłości. Kiedy w 2012 r. byłem w Portugalii, poproszono mnie, abym 13 października, w święto Matki Bożej Fatimskiej, przewodniczył Eucharystii w Fatimie. Ponieważ nie znam portugalskiego, mogłem jedynie uczestniczyć w koncelebrze. W tym roku, nie wiem nawet jak to się stało, choć jestem głęboko przekonany, że jest to plan Matki Bożej, przewodniczyłem Mszy Świętej w języku angielskim, w kościele parafialnym św. Jakuba w Medziugorje. Nie muszę chyba mówić, że było to dla mnie wyjątkowe i niezapomniane doświadczenie. Pierwsze wrażenia związane z Medziugorje są cudowne. To jest miejsce, gdzie Matka Boża jest obecna w szczególny sposób. Ludzie tutaj czują, że Ona jest ich Matką i są gotowi dzielić to doświadczenie z pielgrzymami. Największe wrażenie zrobiły na mnie spowiedzi i nawrócenia. Wyznawanie grzechów tutaj nie jest powierzchowne. Wręcz przeciwnie, bardzo głębokie. Kiedy spowiadałem, mogłem odczuć szczerość i duchową głębię każdego człowieka. To było bardzo silne doświadczenie! Matka Boża dodaje nam odwagi i zachęca do nawrócenia. Tutaj widzę to wyraźnie. Ludzie, którzy przez całe lata się nie spowiadali, w Medziugorju przeżywają tak silne poruszenia, że w ich sercach następuje przemiana. Myślę, że to jest czas naszej Matki Niebieskiej, czas nawrócenia i początek nowego życia. Wierzę, że wiele naszych próśb się spełni, bo Matka Boża jest z nami i żadna siła nie może temu przeszkodzić.

Czy Ksiądz Arcybiskup przyjedzie tu ponownie?

Chcę wrócić do Medziugorja, bo kocham Matkę Bożą! Kiedy jechałem po wizę do Ambasady, mój kuzyn, który chce organizować pielgrzymki do Medziugorje, wybrał się ze mną. Ambasador mu powiedział, że powinniśmy tam pojechać, bo to jest miejsce święte. A mnie zapewnił, że w przyszłości nie będę musiał przywozić ludzi po wizy, ale on sam przyjedzie do archidiecezji, aby ułatwić nam uzyskanie tego dokumentu i pomóc wyjechać do Medziugorje. Jestem pewny, że kiedy Matka Boża weźmie coś w swoje ręce, nie musimy się o to martwić.


GŁOS POKOJU NUMER 11



Ostatnio dodane