Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Polityka COOKIES OK, rozumiem
Dziś jest: 25 czerwca 2017 Imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta
Polskie Radio
Medziugorje
Telewizja
Medziugorje

Musimy nieustannie pracować nad sobą

Rozmowa z ojcem Marinko Šakotą, proboszczem z Medziugorja
przygotował: Krešo Šego

Parafia, którą Ojciec prowadzi jest inna niż większość parafii. Na czym polega jej specyfika?

Parafia Medziugorje nie różniła się od innych parafii aż do 24 czerwca 1981 roku, kiedy szóstka widzących z przysiółka Bijakovići dała świadectwo, że objawiła im się Matka Boża. Z tego wydarzenia, niczym z bijącego źródła wytrysnęła intensywna fala nowych inicjatyw modlitewnych, które przekształciły parafię w znane na całym świecie miejsce spotkań z Bogiem i licznych nawróceń. Codzienny wieczorny różaniec, Msza Święta, spowiedź, modlitwa na wzgórzach, Adoracja, rekolekcje z postem, Festiwal Młodych, sympozja dla księży i małżeństw to tylko niektóre z nich. W te wszystkie modlitewne inicjatywy osobiście angażowali się bracia, pracujący w parafii. Nie szczędzili ani swoich sił, ani talentów. Parafianie także mocno ich wspierali, szczególnie na początku. To wszystko miało swój udział w tworzeniu oblicza tej parafii. Największe znaczenie jednak miała łaska Boża, która obficie się tu rozlała.

Urodził się Ojciec niedaleko stąd, w Čitluku. W jaki sposób medziugorskie wydarzenia wpłynęły na Ojca decyzję, by zostać franciszkaninem?

Te wydarzenia przesądziły o moim powołaniu do życia zakonnego i kapłańskiego, ale duża była też zasługa mojej rodziny, w której panowała atmosfera modlitwy. Moi rodzice, Martin i Nady, byli oddanymi katolikami. Babcia Mila należała do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich (tercjarzy) i intensywnie się modliła, co na mnie jako chłopca podświadomie oddziaływało. Moja siostra Melania postanowiła iść do zakonu. To wszystko skłaniało mnie do refleksji. Muszę przyznać, że w naszej rodzinie jest jeszcze więcej powołań zakonnych. Krewny mamy, Mirko Barbarić wstąpił do salezjanów w Dragićinie, a inny krewny duchowny to ojciec Ivan Ševo z Hamzicia. Dorastałem więc w religijnej atmosferze. Trudno mi stwierdzić, kiedy dokładnie obudziło się we mnie powołanie, ale wiem, że Medziugorje ostatecznie rozwiało moje wątpliwości i pomogło mi podjąć decyzję.

Czy pamięta Ojciec swoje pierwsze przyjazdy do Medziugorja na różaniec i wieczorną Mszę Świętą? Co te spotkania oznaczały dla Ojca wtedy, a czym są dzisiaj?

O Medziugorju po raz pierwszy usłyszałem od mojej babci Mili, której rodzina pochodzi z tej miejscowości. Za sprawą jej opowieści Medziugorje od wczesnego dzieciństwa było dla mnie szczególnie ukochanym miejscem. Urodziłem się i mieszkałem w Urna, ale bardzo często pytałem, jak wygląda Medziugorje i z niecierpliwością czekałem na dzień, kiedy tam pojadę. Po raz pierwszy zdarzyło się to w 1978 albo 1979. Pojechałem z mamą na Mszę Świętą na Križevacu z okazji święta Podwyższenia Krzyża Świętego. O objawieniu Matki Bożej usłyszałem 26 czerwca 1981 roku. Na Górę Objawień wspiąłem się już następnego dnia czyli 27 czerwca. Byłem bardzo blisko widzących w czasie objawienia. Stałem metr, może dwa metry od nich. To wywarło na mnie ogromne wrażenie. Bijaković i Medziugorje odwiedziłem jeszcze trzy razy: 28, 29 i 30 czerwca, a potem pojechałem ze swoim szkolnym kolegą na Frušką Gorę. Tam spędziliśmy miesiąc. Przez ten czas nie miałem żadnego kontaktu z rodziną, ani z kimkolwiek z Hercegowiny, dlatego niecierpliwie oczekiwałem na dzień powrotu, żeby uzyskać odpowiedź na pytanie, które nie dawało mi spokoju: czy to jest prawda? W zasadzie już w pierwszych dniach w głębi duszy wierzyłem, że to prawda, ale pojawiały się też wątpliwości. Po powrocie z Wojwodiny, gdy wysiadłem z autobusu w Čitluku, zobaczyłem mojego krewnego Željka Ostojicia i spytałem go od razu: „Co jest z objawieniami Matki Bożej w przysiółku Bijakovići?” On mi odpowiedział: „To prawda! Było kilka uzdrowień…”. Napełniło mnie to szczęściem i tego samego dnia pojechałem do Medziugorja. Potem niemal codziennie, z rodzicami, a często sam, na piechotę chodziłem tam na różaniec i Mszę Świętą. Choć byłem dzieckiem, rodzice nie musieli mnie zmuszać do wyjazdów do Medziugorja. Uwielbiałem je.

Królowa Pokoju od początku objawień kieruje do świata orędzia. Na ile one trafiają do współczesnego człowieka, którego tak wiele spraw odciąga od Boga? Dzisiaj przecież ludzie nie mają czasu na rozwój duchowy.

Trzydzieści czy czterdzieści lat temu ludzie w tych stronach nie mieli zbyt wielu propozycji ciekawego spędzania czasu. Oczywiście mieli pokusy i wpadali w ich pułapki, nie tylko związane z reżimem komunistycznym, ale także z wyborami moralnymi. Wszystko jednak wyglądało inaczej niż dzisiaj. Każdego dnia stajemy na rozdrożach, gdzie jesteśmy bombardowali różnymi pokusami. Nieustannie musimy sami siebie pytać: Co wybrać? Na co się zdecydować? Co jest dobre, a co złe? Szczególnie trudno jest się odnaleźć młodzieży, bo brakuje jej doświadczenia, a pułapek jest wiele i często są zakamuflowane. Rodzicom także nie jest dziś łatwiej, bo nie są już jedynymi wychowawcami swoich dzieci. Młode pokolenia są kształtowane przez wiele czynników, m. in. przez media. Wszystko to zagłusza głos Królowej Pokoju. Matka Boża mówi nam: „Módlcie się”, a inne głosy nam szepczą: „Zrób to, weź tamto…”. I tak kradną nasz czas na modlitwę. Jeżeli nie jesteśmy dość silni, zaczynamy coraz bardziej ulegać temu, co oferuje świat, ulegamy pokusom ciała i coraz bardziej zaniedbujemy ducha. Nie jesteśmy nawet świadomi, ile rzeczy wpływa na nasz sposób myślenia i decyzje. Pozornie jesteśmy wolnymi ludźmi, ale w rzeczywistości pozwalamy sobą manipulować. Mimo to jednak, nie możemy upadać na duchu. Musimy być czujni i każdego ranka na nowo kierować się w stronę Jezusa i Maryi, wybierać modlitwę i miłość. 

Codziennie spotyka Ojciec nowych pielgrzymów z różnych stron świata. Niektórzy przyjeżdżają po raz kolejny. Co ich przyciąga do Medziugorja?

Mnie też to ciekawi. Przyjeżdżają nawet pielgrzymi z dalekich krajów, takich jak Korea Południowa czy Argentyna. Motywy ich przyjazdu są różne. Myślę, że najsilniej przyciąga ich atmosfera modlitwy, którą się tu odczuwa. Klimat duchowy sprawia, że w wielu sercach budzi się wiosna i kiełkuje ziarno nawrócenia. To z pewnością jest wynik szczególnego Bożego działania poprzez Matkę Najświętszą.

Jakie są owoce tych pielgrzymek w sercach ludzi?

Rozmaite. Niektórzy dają świadectwo uzdrowienia, podkreślając uzdrowienie ducha i psychiki. Najczęściej pielgrzymi mówią, że w Medziugorju coś się w nich poruszyło, że otwarli nowy rozdział swojego życia, odkryli siłę modlitwy. Nierzadko przyznają, że w Medziugorju otwarły im się oczy, że zaczęli dostrzegać pułapki, w jakie można wpaść na trudnej drodze życia. Zrozumieli sens swojego ziemskiego pielgrzymowania. Wielu pielgrzymów ponownie wraca do Medziugorja, żeby ożywić swoją wiarę, ponieważ w środowiskach, w których mieszkają modlitwa jest zaniedbywana i zatraca się wiarę w Boga oraz poczucie wartości modlitwy i rodziny. 

Bijakovići, Medziugorje i inne wioski, które tworzą naszą parafię od 1981 roku zmieniły się nie do poznania. Rozrosły się i rozwinęły. Na co szczególnie trzeba uważać, aby te zmiany nie poszły w złym kierunku i nie stały się zaprzeczeniem tego, czego Królowa Pokoju od nas oczekuje?

To naturalne, że zmienia się wygląd naszych domów, otoczenie, drogi. Jednak w parafii Medziugorje nie wolno nam poprzestać jedynie na zmianach zewnętrznych. Najważniejsza jest przemiana naszych wnętrz, a ta dokonuje się każdego dnia. Jesteśmy tutaj narażeni na wiele pokus. Największym zagrożeniem jest zwrócenie się ku materializmowi. Jeśli ktoś traci moralną czujność, łatwo może wpaść w jego objęcia. Jeśli ktoś się nie modli, nie uczestniczy we Mszy Świętej, w Adoracji, jeśli nie przystępuje do sakramentu spowiedzi, nie pości i nie czyta Słowa Bożego, szybko przestaje się rozwijać, tępieje i ślepnie. Materializm w niezauważalny sposób chwyta go w swoje szpony i zaczyna nim rządzić. Zatem my, parafianie musimy nieustannie pracować nad sobą, robić rachunek sumienia z naszych myśli i uczuć oraz odnawiać się przez modlitwę. 

Ojciec Slavko Barbarić w jednej z rozmów powiedział, że byłby szczęśliwy, gdyby mieszkańcy parafii Medziugorje w czasie objawień Królowej Pokoju zamykali sklepy, restauracje i świadomi tego, co nam daje Niebo, skupiali się na modlitwie. Czy uda się to osiągnąć? Co należy przedsięwziąć w tym celu? Co powinien zrobić każdy z nas?

Gdyby udało nam się skoncentrować tylko na modlitwie, to byłby dobry znak. Nie tylko dla pielgrzymów, dla których byłoby to świadectwem, ale przede wszystkim dla nas, parafian, aby ten czas wieczornej modlitwy był święty, najważniejszy, byśmy go szanowali. Prawdziwe nawrócenie zacznie się dopiero wtedy, kiedy zrozumiemy, że dzięki pieniądzom, które zarabiamy w tym czasie, więcej tracimy niż otrzymujemy. Bo przecież, jeśli pielgrzymi widzą, że święte chwile w Medziugorju nic dla nas nie znaczą, zaczynają się zastanawiać nad ich sensem i wiarygodnością. Jeśli my przez dwie godziny nie potrafimy powstrzymać się od pracy i nie modlimy się, dlaczego pielgrzymi mieliby tutaj przyjeżdżać? Wierzę, że pojedynczy parafianie, którzy się zdecydują na ten krok, otworzą oczy innym i staną się dla nich wzorem do naśladowania. Są już tacy, którzy stosują się do prośby ojca Slavka.

W jaki sposób przyczynia się do tego praca duszpasterska, spotkania z parafianami, rekolekcje, rozważania i wykłady?

Oprócz już wspomnianych działań, w czasie Adwentu i Wielkiego Postu organizujemy rekolekcje, świętujemy ważne rocznice. Nieoceniona jest też działalność poszczególnych osób. Mam nadzieję, że działania, jakie podejmujemy służą parafianom i wiodą w dobrym kierunku. I chociaż odzew nie zawsze jest dobry, ważne jest, by proponować różne formy modlitwy i wspierać tych, którzy się starają. W naszej parafii są wspaniałe rodziny, zaangażowane, godne naśladowania. Są osoby, które nie poddają się duchowi czasu, które się modlą, chodzą na wieczorne modlitwy, na Mszę Świętą, na wzgórza i poszczą. To jest bardzo budujące!

W parafii jest prowadzona intensywna praca z młodzieżą – Framą czyli Franciszkańską Młodzieżą. Działają także różne sekcje kulturalne, czego owocem są liczne koncerty oraz inne programy, zarówno w parafii, jak i poza nią. Czy to ważne dla duszpasterstwa?

Ojciec Stanko jest bardzo zaangażowany w pracę z młodzieżą we Framie, stwarza im szansę na rozwijanie talentów. Szczególnie podoba mi się to, że uczy ich odpowiedzialności i samodzielności, aby potem, jako dojrzali ludzie, rozbudzali chęć działania w innych. Jeśli pomagamy młodemu człowiekowi odkrywać w nim to, co najlepsze, pomagamy mu odnaleźć własną ścieżkę życia, wtedy ujawniają się jego talenty. Dlatego na tym polu nie szczędzimy wysiłku. Założyliśmy liczne sekcje artystyczne. Najpopularniejsza jest sekcja muzyczna, ale wspieramy także inne, m. in. sekcję folklorystyczną. W ten sposób pomagamy dzieciom rozwijać ich talenty. Chcemy rozpalić w nich miłość do wartości chrześcijańskich, do Jezusa i Maryi, do modlitwy, do Mszy Świętej, do wspólnoty i pokazać im sens osobistego zaangażowania we wszystko, co robią. Kiedy pokochają modlitwę, nikt nie będzie ich musiał namawiać do modlitwy i uczestnictwa we Mszy Świętej. Kiedy nauczą się grać na jakimś instrumencie i naprawdę pokochają muzykę, będą dzielić się swoją radością z innymi. Kiedy dostrzegą, że ktoś w nich inwestuje, potem będą potrafili pomagać innym. Nie uda nam się uchronić naszych dzieci przed zagrożeniami, jakie niosą dzisiejsze czasy. Jednak możemy wiele zrobić, by im nie ulegali. 

Ten wywiad ukaże się z okazji setnego wydania medziugorskiego „Głosu Pokoju” („Głos Pokoju” ukazał się także w języku włoskim, a od tego roku wydajemy jako kwartalnik jego polską wersję – uwaga redakcji). Jakie znaczenie – Ojca zdaniem – mają media, które na pierwszym miejscu stawiają głoszenie Dobrej Nowiny? Na ile jest to ważne dla parafii i dla całego Kościoła?

Słowo pisane jest ważne. Przypomnijmy sobie Ewangelie i inne biblijne księgi, a wszystko będzie dla nas jasne. Medziugorskie wydanie „Głosu Pokoju” szerzyło orędzia Matki Bożej i dawało wspaniałe świadectwa odnowionego życia wielu ludzi z całego świata, którzy w Medziugorju narodzili się na nowo. Z kolei stacja radiowa Mir Medziugorje działa poprzez dźwięk i głos, dzięki którym Radosna Nowina dociera do licznych wiernych na całym świecie. W naszej parafii mamy również Gazetę Parafialną i Oazę Pokoju. Gazeta Parafialna wychodzi raz w tygodniu, a Oaza Pokoju raz w roku. Pragniemy, aby dzięki tym gazetom nasi parafianie otrzymywali nie tylko informacje, ale także coś więcej. Chcemy, by dzięki tym mediom stawali się coraz lepszymi chrześcijanami, na wzór Chrystusa i aby – zgodnie z życzeniem Matki Bożej – byli mądrymi, odpowiedzialnymi i wartościowymi ludźmi.


GŁOS POKOJU NUMER 9

NUMER POŚWIĘCONY MODLITWIE. DODATKOWO DODANA JEST GRATIS DRUGA PŁYTA Z NAGRANIEM DZIENNICZKA ŚW. SIOSTRY FAUSTYNY W FORMIE AUDIOBOOKA


Ostatnio dodane