Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia. Polityka COOKIES OK, rozumiem
Dziś jest: 18 października 2017 Imieniny: Juliana, Łukasza, Bratumiła
Polskie Radio
Medziugorje
Telewizja
Medziugorje

Post

Post i zdrowie duchowe

O. Slavko Barbarić, sprawując opiekę duszpasterską w Medziugorju, przekazywał innym orędzia Królowej Pokoju i nimi żył. Owocami tego są jego książki, w których wyjaśnia treść słów przekazywanych przez Matkę Bożą. Jedną z nich jest „Pośćcie sercem”, której fragment zamieszczamy poniżej, mając nadzieję, że będzie on pomocny w lepszym przeżyciu tego szczególnego czasu, jakim jest Wielki Post.


Nie jest przesadnym stwierdzenie, że nasza modlitwa może być nawet bezbożna! Szczególnie zaś wtedy, gdy nie szukamy ani Boga , ani Jego woli, ani Jego miłości , ani też Jego królestwa, ale szukamy Go jedynie na tyle, na ile może nam On coś „dać”, spełnić naszą potrzebę

o. Slavko Barbarić OFM 

Cel życia chrześcijańskiego

Postawmy sprawę jasno: pierwszym, najważniejszym celem chrześcijańskiego życia jest stać się podobnym do Chrystusa, całkowicie upodobnić się do Niego. Wezwani jesteśmy zatem do tego, aby przyjąć Go do swojego życia i serca, tak, aby to podobieństwo do Niego rzeczywiście zaistniało. Post i modlitwa, będące powszechnymi praktykami wśród Chrześcijan, same w sobie nie mają znaczenia. Ich wartość mierzy się jedynie w odniesieniu do osiągnięcia tego celu, którym jest podobieństwo do Chrystusa. Realizacja tego celu, ma bezpośredni wpływ na kształt naszego „zdrowia duchowego". Podkreślić należy, że oddziałuje ono pozytywnie także na zdrowie psychiczne i fizyczne. Nie oznacza to jednak, że choroba ciała jest dowodem na brak równowagi duchowej. Znane są bowiem przykłady świętych, którzy całe życie cierpieli fizycznie, ale w stanie tym osiągnęli doskonałe zdrowie duchowe. Istnieją pewne mierniki kondycji duchowej, którymi są: wewnętrzna wolność, zdolność do kochania i przebaczania, szczodrość i wdzięczność oraz pokój. Niezwykle istotnym jest również, choć może należałoby powiedzieć „przede wszystkim” całkowite oddanie się woli Bożej oraz gotowość, aby ofiarować swoje życie za innych. Innymi słowy, celem życia chrześcijańskiego jest osiągnięcie stanu, gdy można powiedzieć Bogu i ludziom, z którymi żyjemy: „Oto moje życie jest dla Ciebie, moje dary oddaję Tobie do dyspozycji.”

Bóg na pierwszym miejscu

Bóg stworzył serce człowieka dla siebie i nie może być ono szczęśliwe, jeśli Bóg nie znajduje się w nim na pierwszym miejscu. Po czym jednak poznać, że w moim osobistym przypadku tak właśnie jest? Wystarczy, aby każdy zadał sobie pytanie, jakie są motywy jego konkretnych decyzji. Pytanie to wydaje się proste, jest jednak zarazem miernikiem tego, jakie miejsce w życiu zajmuje Bóg. Kiedy stanie się On probierzem wszystkich decyzji, wszystkich czynów, dopiero wtedy możemy mówić, że zajmuje pierwsze miejsce w sercu. Najlepszym przykładem wykonania tego warunku jest życie Jezusa. Czynił On bowiem wszystko, i tylko to, co było zgodne z w wolą Ojca. Był w pełni w Ojcu, a Ojciec w Nim. Słowa, które głosił nie pochodziły jedynie od Niego, ale słyszał je od Ojca. W czasie postu na pustyni musiał walczyć z Kusicielem. Czynił jednak wszystko, aby Ojca wychwalać, aby Go uwielbiać, aby żyć Jego Słowem i nie pozwolił, aby Ojca wystawiano na próbę. Kiedy zaś przygotowywał się na śmierć, w ogrodzie Getsemani w pełni oddał się Bożej woli ( „Ojcze, nie moja wola, ale Twoja niech się stanie” – ŁK 22, 42). Na Golgocie, umierając na krzyżu dokonała się pełnia posłuszeństwa – oddanie ducha w ręce Boże. Jezus zatem przez swoje postępowanie ukazywał, i ukazuje nam nieustannie, że pierwsze miejsce w sercu człowieka w każdej chwili życia należy do Boga. Jeżeli człowiek zatem zatrzyma się jedynie na akcie modlitwy, łatwo może wpaść w pułapkę egoizmu i pychy. Choć mówi: „Ojcze, bądź wola Twoja”, oczekuje, że wszystko stanie się zgodnie z jego własnym planem. Dlatego człowiekowi, który się modli może się łatwo przydarzyć, że Bożą miłość, miłosierdzie i dobroć mierzy według tego co otrzymał lub nie otrzymał w wyniku modlitwy. Życie modlitewne może stać się zatem prawdziwą batalią pomiędzy wolą Bożą i wolą człowieka. Nie jest przesadnym stwierdzenie, że nasza modlitwa może być nawet bezbożna! Szczególnie zaś wtedy, gdy nie szukamy ani Boga, ani Jego woli, ani Jego miłości, ani też Jego królestwa, ale szukamy Go jedynie na tyle, na ile może nam On coś „dać”, spełnić naszą potrzebę. Dlatego Jezus ostrzega nas, abyśmy najpierw szukali Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam dane (por. Mt 6, 26-34). Jeżeli nie posłuchamy tych słów, nasza modlitwa motywowana będzie jedynie przez nasze własne potrzeby. Jeśli zaś Bóg nie odpowie na nasze modły zgodnie ze „scenariuszem” jaki wyznaczyliśmy, odwrócimy się od Niego rozczarowani, bo nie dostaliśmy tego, o co prosiliśmy.

Wzrastanie w wolności – miarą postu i modlitwy

Jeśli jednak ktoś usłyszy wezwanie i zacznie modlić się i „żyć chlebem”, poszcząc i porzucając wszystkie inne sprawy, ten rozpoczyna proces nawracania serca z egoizmu i pychy. Droga zmiany wyzwala od przyzwyczajenia do własnych pragnień i zachcianek, od niezdrowego uzależnienia od rzeczy materialnych. Uwalnia także od niezdrowego uzależnienia od siebie i innych ludzi. Tak właśnie znajduje się „przestrzeń dla Boga”, niezbędną, by Ten zajął pierwsze miejsce w sercu człowieka. Bóg nie wchodzi do serca by je zniewolić, ale by je wyzwolić, by być światłem, drogą, prawdą, życiem, pokojem, miłością. By być dla niego wszystkim. Poprzez post i modlitwę człowiek staje się wolny i może żyć życiem godnym człowieka. Trzeba jednak uważać i nigdy nie zapominać, że właśnie ten wzrost w wolności jest miarą dla postu i modlitwy. Należy zawsze być świadomym, sprawdzać siebie i nie napawać się ilością „przeposzczonych dni”, ani ilością odmówionych modlitw. Życie Jezusa i upodabnianie się do Niego jest podstawowym i jedynym miernikiem – życie w wolności, która wzrasta poprzez post i modlitwę. Każde działanie człowieka nabiera sensu w wolności serca – staje się on wtedy czuły na relację z sobą samym, z innymi ludźmi, a także z rzeczami materialnymi. Z łatwością odczujemy, że temat postu i modlitwy może krążyć w „zaczarowanym kręgu zniewolenia”. To śmiałe stwierdzenie, może jednak mówić wiele prawdy o naszych dotychczasowych praktykach. Okaże się tak, gdy post będzie jedynie przykrym wyrzeczeniem od miłych rzeczy, a modlitwa wyrzeczeniem się od czasu wolnego. Może wtedy obudzić się w człowieku proste poczucie, że modlitwa jest stratą czasu. Jestem przekonany, że człowiek nie jest zdolny czegoś się wyrzec, ale może coś zamienić. Poprzez post i modlitwę odkrywa to, co jest lepsze i łatwo pozostawia, to co dobre nie jest. Dlatego na doświadczenia życia mistyków i świętych nie możemy patrzeć poprzez wyrzeczenia, jakie podejmują, lecz poprzez przemianę, jaka w nich się uwidacznia. Dla „normalnego” chrześcijanina nie jest czymś naturalnym, kiedy ktoś wyrzeka się rodziny, majątku, wszystkiego co posiadał, jeśli nie widzimy, że miała tam miejsce zamiana na lepsze. Dlatego coraz mniej chrześcijan widzi potrzebę radykalnego wyrzeczenia, bo nie widzi , że akt wyrzeczenia nie jest utratą, lecz przeciwnie, zamianą na coś lepszego. (por. Mk 10, 28). Jeśli w życiu kapłańskim i zakonnym żyje się jedynie myślą o ponoszonym wyrzeczeniu, a nie ma perspektywy tego co „stukrotne”, tego co obiecane, traci się wtedy sens życia i pracy. Często w takich przypadkach jedynym, co pozostaje są rozgoryczenie i nerwy; życie staje się puste i coraz częściej widzimy tragedię ludzi, którzy posłani są przecież po to, by głosić Dobrą Nowinę! Dlatego każdy chrześcijanin, a zwłaszcza kapłan i zakonnik musi pościć i modlić się, gdyż właśnie w ten sposób wchodzi w tajemnicę Królestwa Bożego i miłości Bożej, stając się człowiekiem podobnym do Chrystusa,gotowym, by oddać swoje życie za innych!


GŁOS POKOJU NUMER 11



Ostatnio dodane